Kiedy ćwierć wieku temu świat po raz pierwszy usłyszał o „wirtualnym zespole”, którego członkowie przypominali postacie z kreskówek posługujące się głosami aktorów, zainteresowanie wokół niego samo zaczęło się nakręcać. Chwytliwy pierwszy singiel („Clint Eastwood”) bez wątpienia pomógł, ale nagłówki w mediach na całym globie wywalczył przede wszystkim sam koncept. Co z tego dzisiaj zostało? Dziewiąty album Gorillaz porusza temat śmierci, więc to idealny moment, by zadać sobie takie pytanie.
Fragment pochodzi z artykułu opublikowanego pod adresem: https://muzyka.interia.pl/recenzje/news-gorillaz-the-mountain-gorillaz-we-mgle-recenzja,nId,22654927
Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią artykułu









